W poprzednim rozdziale
Szatynka nie miała już jak uciec. Wszystkie postacie stały już i miały wycelowane w nią różdżki.
Hermiona rozejrzała się w poszukiwaniu rudzielców. Nigdzie ich nie było więc sama szybko teleportowała się do Kwatery Głównej. Wbiegła szybko na górę gdzie Ginny z bratem siedzieli z przerażonymi minami i gdy tylko weszła rzucili się na nią.
-Hermiona! Jak dobrze że nic ci nie jest. Nie chcielismy cię zostawić.. ale no... samo tak wyszło...Przepraszam-zaczęła łkać Ruda
Szatynka przytuliła ją mocno
-Nie martw się. Nic sie nie stało. Najważniejsze ze w porę się zorientowałam i dałam radę.
-Ejj dziewczyny. Nie chcę zakłócać tych waszych pogaduszek-zaśmiał się bliźniak- Ale oni nas namierza wiecie o tym?
-Czyli musimy... Uciec? -ledwo przeszło jej to przez gardło
-Przykro mi Hermiono. Ale nie ma innego wyjścia. Chyba że chcesz, aby śmierciożercy znaleźli ten dom i zaczęli zabijac naszą rodzinę...
-Nikt nie będzie cierpiał przeze mnie. Pójde sama a wy zostańcie-zadecydowała szatynka
-NIE ZOSTAWIMY CIĘ!-krzyknęła Ruda-Ty chyba oszalałaś? Jacyś chorzy faceci... i może kobiety cię gonia i myslisz że będziesz sama? Nie! Może i jesteś mądra i tak dalej ale nie dasz rady sama. Od tego ejstem ja i George... zeby ci pomagać-oburzyła się Ginny
-Ale... Nie możecie narażać swojego zycia dla mnie.
-Narażamy je ni tylko dla Ciebie. Jest jeszcze Fred o którego teraz walczymy-zawazył George-Wiec cokolwiek powiesz my i tak z Tobą pójdziemy. Nie ma szans. W końcu to nasz brat dlatego musimy mu pomóc-dodał
-Dobra. Ale robimy po mojemu?
-Ejj! -oburzyli się rudzi
-Żartowałam. Ale trzymamy sie razem i za żadne skarby się nie rozdzielamy.
-No mi to pasuje-skomentował George-A tobie...Ginevro?
-JAK JA CI ZARAZ DAM GINEVRO TO CI TAK ZASADZE KOPA W-nagle do pokoju weszła pani Weasley
Spojrzała na swoją córkę z niedowierzaniem. Ginny dusiła swojego starszego brata.
-Ginny! Zostaw Georgeowi trochę powietrza a nie...Dusisz go!
-NAZWAŁ...MNIE...GINEVRA! -wściekła puściła brata i rzuciła mu nienawistne spojrzenie
-Żartowałem tylko-wysapał George łapiąc łapczywie powietrze
-NIE ŻARTUJ TAK! BO TO SIĘ MOŻE GORZEJ SKOŃCZYĆ! -krzyknąłą
-Już Przepraszam no. -powiedział lekko wystraszony
-A właściwie to obiad zaraz-powiedziała Molly
-Nie. Dziękujemy nie jesteśmy głodni-powiedziała szatynka zmuszając się do najmilszego uśmiechu.
-To zostawię Wam. Odgrzejecie sobie czy jakoś sobie ta poradzicie. -zaśmiała się i wyszła zostawiając ich samych
-Nie zachowujcie się tak podczas poszukiwań bo inaczej zostawię Was tam gdzie będziemy! Zrozumiano! -zapytała Hermiona
-Niech nie mówi do mnie Ginevra-warknęła ruda patrząc spod byka na brata
-Przepraszam. Postaram się tak nie mówić ale słodko wyglądasz kiedy się złościsz ruda-powiedział George i zaczął się śmiać.
Jego śmiech był tak zaraźliwy że po chwili dziewczyny zwijały się ze śmiechu na podłodze. Po paru minutach gdy łaskawie się opanowali i Ginny darowała bliźniakowi ten niegodny czyn zaczęli myślec nad planem ucieczki.
-Dobra ja ide do swojego pokoju sie spakowac a wy pomyslcie. No żeby czas zyskać no -powiedział
-Ech idź my tez zaczniemy się pakować-westchnęłą Szatynka i wstała z podłogi na której iedzieli w trójkę.
George teleportował się do swojego pokoju a Hermiona rzuciła zaklęcie zmiejszająco-powiększające na plecak swój i Ginny i zaczęły pakowac tam potrzebne rzeczy. 2 minut później usłyszeli ciche pyknecie.
-George! Zaawału można ddostać-wrzasnęłą Hermiona
-No przepraszam szanowne panie. Ale ja juz gotowy. A wy jak zwykle...długo i ślamazarnie-burknał i rozłożył sie na łóżku siostry
-Spieprzaj!
-Oj siostra. Co ty taka nerwowa dzisiaj co?
Ginny spojrzała na niego potem na Hermionę i usiadła na wolnym kawałku łóżka.
-A co jak się nie uda? Co jak się okażę że on nie żyje i to wszytsko było na marne? Mam wciaż nadzieje że żyje ale ona niknie. Chcę go znaleźć żywego a nie martwego...wystarczy że wszyscy mówią że nie żyje. Boję się, -szepnęła
Hermiona szybko ją do siebie przytuliła a George siedział zamyślony.
-A teraz ty? -zaśmiała się szatynka
-Nie. Myśle co będzie jak sie okaże że on naprawde nie żyje. Nie zniosę tego-powiedział smutno
-On żyje. Odnajdziemy go i będziemy szczęśliwi-powiedziała szatynka choć sama nie do końća w to wierzyła.-A teraz. Musimy się teleportować.
-Do Muszelki-zaproponowała ruda.
-No w sumie. Stamtąd możemy wyruszyć dalej.
Wszyscy wstali i złapali się za ręcę. Już mieli się teleportowac gdy Hermiona poczuła ból w nadgarstku. Puściła rudzielców i odwróciła się, a za soba ujrzała Rona.
-Hermiona? Gdzie ty lecisz?
-Po Twojego brata.
-Po co się nim interesujesz? Masz mnie -powiedział pewny siebie Ron i chciał pocałować szatynkę lecz ta sprytnie go wyminęłą
-Przykro mi Ron. Ale i tak lece szukać Twojego brata.
-W czym on jest lepszy ODE MNIE? Co z nami? On wróci i co? Nic sie nie zmieni.
-On nie jest egoista jak ty i na pewno by chciał odnaleźć swoje rodzeństwo. I jakimi nami? Nie ma nas. Jesteś ty i jestem ja ale nie my! Zrywam z Tobą.-powiedziała i szybko teleportowała się a za nią Ginny z George'm.
Po chwili znajdowali się po domem Bill'a i jego żony Fleur.
-Ruda? George? Miona? Co wy tu robicie? -zdziwił sie Bill
-Możemy tu przenocować -zapytał George
-Jasne. A cos się stało? -spytał
-No... Fred prawdopodobnie żyje-powiedziała cicho szatynka i weszli do Muszelki zostawiając zszokowanego Bill'a na podwórku.
Krótki... Wiem
Ale daje radee :)
Już 9 dni ma ten blog.
Ach :D
Prośba przy okazji
Udostępniajcie linka dalej jak możecie :D
I niech każdy kto to czyta niech da jakiś znak że jest
Z góry dzięki :)
Do następnego.
*Zostawiam ślad* XD
OdpowiedzUsuńCzekam na następny!
Ciężko mi uwierzyć w to, że George czy pani Weasley mogą się śmiać, uśmiechać kilka dni po stracie brata/syna. Myślę, że pani Weasley powinna (z racji jej charakteru) cały czas płakać. Do następnego!
OdpowiedzUsuńPróbują po prostu odreagowac ten cały stres i tak dalej.
UsuńGeorge czuje że Fred żyje, węc jest pozytywnej myśli, a Molly wie że ma jeszcze 6 dzieciaków i musi się zająć nimi. W końcu daje przykład i pokazuje ze pomimo tak wielkiej straty muszą dać radę.
Ach ten Ronald
OdpowiedzUsuńNie przesadziłas z gniewem ginevry:')? Robrajajaca scenka
~ Kate