środa, 5 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ 2

W poprzednim rozdziale
Nagle usłyszeli szmer w krzakach z których wyskoczyła Ginny
-Hermiona! George! Szybko! Ciało Freda! Oni zniknęło-krzyczała przerażona ruda

Szatynka spojrzała na George'a z  przerażeniem w oczach. Widziała że na jego twarzy malują się podobne odczucia.
-JAK TO?! -krzyknęli w tym samym momencie.
-Byliśmy tam-szlochała ruda- I odeszliśmy porozmawiać by obmówić jak przewieźć go do Nory a potem na pogrzeb, bo tam za głośno było. I jak chwilę później wróciliśmy tego ciała tam nie było. Mama dostała szału. Kłóci się z panią Pomfrey, że my go nie zabraliśmy, ale ona wmawia że daleko rodzina czy coś. Ale kiedy mieliśmy im powiedziec że Fred....nie żyje-ostatnie słowa wyszeptała  i wybuchła płaczem.
W końcu Ginny pomimo iż lubiła denerwoawać swoje rodzeństwo to oddałaby za nich życie. Szatynka szybko ją przytuliła i pędem ruszyli w kierunku Wielkiej Sali. Jak wtylko weszli zobaczyli rodzinę Weasleyów rozmawiających z panią Pomfrey. Gdy podeszli bliżej wyraźnie słyszeli każde słowo wypowiedziane, a raczej wykrzyczane przez panią Weasley.
-Jak to nie wie pani gdzie jest ciało mojego syna! -krzyczała zrozpaczona Molly
Tłumaczyłam już pani. Ludzie tutaj przychodzą i  zabierają ciała swoich krewnych by ich pochować. Możliwe że ktoś wziął z państwa rodziny zwłoki Freda.
-Ale kto? My jesteśmy jego najbliższą rodziną. Nikogo nie powiadamialiśmy jeszcze o tym-mówił w miarę spokojnie Artur choć nie za bardzo mu to wychodziło
-Jesteście państwo pewni? -zapytała lekko poddenerwowana pielęgniarka
-TAK! BO NIBY KIEDY MIELIBYŚMY POWIADOMIĆ CAŁĄ RODZINĘ ŻE FRED NIE ZYJE? -darła się już Pani Weasley.
Hermiona jej się nie dziwiła. W końcu nie ma to jak stracić syna, który pomimo iż "Czasami" łamał zasady to i tak był bardzo dobry.
-Niech się pani uspokoi. Na pewno gdzieś leży.
-Przeszukaliśmy praktycznie całą Wielką Salę z nadzieją że gdzies indziej jednak leży. Nigdzie, ale to NIGDZIE nie było śladu po zwłokach mojego brata-powiedziała wściekła ruda.
Szatynka spojrzała z bólem w stronę rodziny Weasleyów i odeszła w stronę miejsca gdzie ostatni raz widziała ciało chłopaka, którego kochała. Rzeczywiście... nie było tam nikogo.  Podeszła bliżej i ukucnęła z nadzieją że znajdzie jakiś choćby najmniejszy ślad który naprowadzi ją na to kto zabrał JEGO ciało. Nagle poczuła mocne ściśnięcie za nadgarstek. Zasyczała lekko z bólu i wyrwała się. Spojrzała w tamtą stronę i ujrzała starszą kobietę z siwymi włosami. Widać że każde wypowiedziane słowo sprawia jej ból. Była umierająca.
-Dziecko-wychrypiała staruszka, która teraz patrzyła na Hermionę z bólem i współczuciem. -Widziałam jak jakiś mężczyzna zabierał tego chłopca. Najpierw wlał mu do ust jakiś pomarańczowy płyn, po którym zaczął się skręcać i zmieniać się. Jestem pewna że dał mu eliksir wielosokowy.
-Kim był ten mężczyzna? Zna go pani? Jak wygladał? -zaczęła wypytywać szybko Hermiona, lecz pomimo wszystko nie udało jej się otrzymać odpowiedzi na te pytania, bo po chwili staruszka zamknęła oczy i odeszła z tego świata.
W tym  momencie w głowie szatynki krążyła tylko jedna myśl: Fred został uprowadzony...

I jest rozdział 2. Nie jest jakoś wybitnie długi ale kolejne będą dłuższe :D
To mogę Wam obiecać :p
Do nexta :*

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział! Ale skoro Fred "zaczął się skręcać" to czy to znaczy, że może żyć?! Ah to napięcie :D ... Ale rozdział za krótki :D !
    Czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi pasuje taka długość rozdziałów ;) Najpierw kilka słów krytyki:
    Skąd, na Merlina, Hermiona wiedziała, że ciało Freda skradł mężczyzna? Przecież tam nie ma słowa o tym, że ten ktoś był mężczyzną. Ogólnie, stylistycznie bardziej podobał mi się pierwszy rozdział, ale nie jest źle ;)
    Czekam na następnego nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      Te rozdział napisałam tak by wprowadzic do akcji która będzie działą się w kolejnych rozdziałach więc może dlatego wyszło tak nie inaczej ;)

      Usuń
  3. Ajajajajahhajahja co ty ze mną robisz
    ~ Kate

    OdpowiedzUsuń