"w poprzednim rozdziale"
Z jej rozmyślań wyrwał ją głos. Krzyczał jej imię.
-Hermiona! -odwróciła się a w jej stronę biegł George.
Szatynka szybko wstała i otrzepała się z kurzu, choć niewiele to dało. Podeszła do bliźniaka, a gdy była już dość blisko niego zszokowała się. Po twarzy wiecznie uśmiechniętego, wesołego, zabawnego i nigdy niewzruszonego George'a Weasleya spływały łzy.
-George! Co się stało? Czemu ty płaczesz! -spytała lekko przerażona Hermiona
-On... On... Chodź. Musisz sama to zobaczyć-czuła w jego głosie strach i ból.
Złapał ją za rękę i pociągnął w stronę Wielkiej Sali... a przynajmniej w stronę czegoś co było kiedyś Wielką Salą bo teraz przypominało to kupę gruzu. Bliźniak puścił ją i wszedł powoli w głąb. Widać było ze każdy krok sprawia mu ból. Szatynka jednak nadal nie wiedziała co mogło sprowadzić go do takiego stanu. Poszła za nim. Szli, a wokół leżeli polegli w tej Bitwie na przykład Lavender czy Remus z Tonks. Dziewczynie na samą myśl o tym, że już nie będzie Remusa, który wiecznie miał wyjście z trudnych sytuacji, Tonks rozbawiającej swoimi metamorfozami czy nawet Lavender która rok wcześniej ganiała za Ronem, napłynęły łzy do oczu. Jednak to co teraz odczuwała to było nic z tym co zobaczyła dalej. Widząc ciała tamtej trójki poczuła smutek i żal, że już ich nie będzie,a teraz widząc ciało jednego z rudzielców wpadła w rozpacz. Podbiegła do ciała Freda i spojrzała na jego twarz-martwą twarz. Zaczęła szarpać Freda.
-FRED! IDIOTO! NIE ODCHODŹ! NIE ZOSTAWIAJ MNIE GEORGE'A I INNYCH. CZEMU NIE UWAŻAŁEŚ? MIAŁEŚ ŻYĆ! MIAŁAM CI TYLE DO POWIEDZENIA. A TERAZ CIEBIE MA NIE BYĆ. OBUDŹ SIĘ! NIE MOŻESZ ODEJŚĆ! NIE RÓB TEGO! -darła się i płakała próbując obudzić go, ale na marne. Łzy spływały jej potokami na jego bladą, jak zawsze uśmiechniętą twarz-Kocham Cie-szepnęła
Nie obchodziło ją to, że inni patrzą się na nią jak na wariatkę czy osobę która ma nierówno pod sufitem. Nie liczyło się teraz dla niej nic. On umarł, a wraz z nim jej serce rozpadło się na miliony kawałków. Co z tego że nie byli razem? Ważne było to że go kochała, a on nie dożył tego by usłyszeć te dwa słowa wypowiedziane z jej ust prosto od serca- "Kocham Cię". Kolejne łzy spływały po jej mokrych już policzkach, a ona tam leżała. W końcu podniosła głowę i spojrzała na jego bladą twarz. Odgarnęła mu włosy z czoła i pocałowała szybko jego zimne już usta po czym szybko wstała i uciekła. Nie mogła uwierzyć że on odszedł. Że go nie ma. Podbiegła do drzewa po czym oparła głowę o pień i powoli zsunęła się w dół. Czuła że robi jej się mała rana na plecach przez to, ale żaden ból nie mógł być większy od tego jaki teraz czuła. Płakała dalej. Zaczęły jej się przypominać momenty kiedy to rozbawiali ją do łez.
"Na czwartym roku Hermiona siedziała niedaleko Czary Ognia, która miała wylosować uczniów z trzech szkół do Turnieju Trójmagicznego, czytając ksiażkę. Nagle do sali wśród wielkich braw i wiwatów wpadł Fred z George'm mając jakies małe flakoniki w rękach.
-Eliksir postarzający. Dzięki niemu wrzucimy nasze nazwiska do Czary-krzyknęli szczęśliwi bliźniacy
-Nie uda Wam się! -krzyknęła szatynka by wspomniani v\bliźniacy ją usłyszeli
Nagle z jej dwóch stron usiedli Fred z George'm.
-A niby czemu? -spytał George
-Widzicie tą linię? -chłopcy spojrzeli w tamtą stronę
-No i co? -zapytał drugi bliźniak
-A to że Dumbledore nie jest taki głupi by nabrać się na eliksir postarzający-powiedziała dumnie
-E tam. Raz się żyje-
-Można spróbować
Wstali
-Zdrowie-krzyknęli i wypili jednym haustem napój i wskoczyli przez linię lądując pod Czarą.
Ze wszystkich stron dobiegły ich wiwaty i oklaski. Bliźniacy szczęśliwi wrzucili swoje nazwiska do Czary gdy nagle zaczęły pojawiać się iskry, a oni zostali wypchnięci z obrębu Czary. Po chwili zauważyli, że zaczęła im rosnąć siwa broda i pierwszą rzeczą jaką zrobili to rzucili się na siebie i rzucając oskarżeniami, że to przez tego drugiego nic nie wyszło, Ze wszystkich stron było słcyhać "Fred" lub "George", a Hermiona patrzyła na nich jak na idiotów choć w głębi duszy pękała ze śmiechu. "
Samo to wspomnienie wywołało delikatny uśmiech na jej nadal zapłakanej twarzy.
-Już nigdy się do mnie nie odezwiesz. Nigdy już mnie nie obdarzysz jednym ze swoich zabójczych wzroków. Nie dotkniesz mnie przypadkiem tak, żeby przez moje ciało przechodziły dreszcze. Już nigdy nie usłyszysz tych dwóch cholernych słów, które miałam ci do powiedzenia już dawno, ale się bałam. Miałeś zostać dla mnie, dla George'a dla innych. Wiesz co oni czują? Niewyobrażalny ból po stracie kogoś kogo kochali całym sercem. Wróć, proszę cię wróć Freddie-szepnęła patrząc sie na swoje dłonie.
Może i to było dziwne. Mamrotanie samej do siebie i kołysanie się w przód i w tył. Ale co ona miała zrobić gdy prawdopodobnie miłość jej życia właśnie odeszła.
Szatynka przyciągnęła bliżej obdarte kolana, gdy poczuła na swoim ramieniu czyjąś dłoń, Odwróciła się w stronę-jak się okazało-George'a. Na jego twarzy nie było śladu uśmiechu. Owszem, może i ona cierpiała, ale w porównaniu z tym co czuł George... Przytuliła go lekko.
-On nie mógł odejść. To jest jak zły sen-powiedział po cichu.
Szatynka siedziała cicho. Sama chciała by to było prawdą i okazało się tylko złym snem...a raczej koszmarem.
-Z kim teraz będę żartował? Z kim będę prowadził interes...nasz wspólny interes. Kto będzie mnie pocieszał? Kto będzie moim odbiciem lustrzanym? KTO NIM BĘDZIE!? -krzyknął a z drzewa odleciały prawdopodobnie Wrony
Nie wiedziała do końca co on czuł, ale wiedziała że o wiele gorzej od niej... Nie ma to jak stracić bliźniaka.
-Jak to jest stracić bliźniaka? -zapytała nieśmiało po przez łzy
-To tak-zamyślił się chwilę-Jakby ktoś zabrał połowę Ciebie. Wtedy obie połowy umierają. W tym ze jedna umiera naprawdę, a druga żyje lecz już nie tym samym życiem co kiedyś. -widziała jak cierpi.
-Przykro mi.-szepnęła
-Kochałaś go prawda?
Pokiwała twierdząco głową bo nie mogła już siebie wydobyć głosu. Nagle usłyszeli szmer w krzakach z których wyskoczyła Ginny.
-Hermiona! George! Szybko. Ciało Freda. Ono zniknęło! -krzyknęła przerażona rudowłosa
Udało się... ledwo ale się udało.
Mi się nawet podoba ten rozdział mam nadzieję że wam też :)
Kolejny postaram się dodać niedługo.
;)
Aż łeska mi się w oku zakręciła :, (
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział - wzruszający i zaskakujący. Czekam na więcej !
Jestem wzruszona! I trochę przygnębiona ;( Ale mam nadzieję, że skoro ciało Freda zniknęło to może zmartwychwstał (?). Myślę, że ten paring zaczyna mnie kręcić i o ile nie będzie to typowy romantyk z taką ilością cukru i różu, że nawet Umbridge by się chowała, to historia będzie cudowna!
OdpowiedzUsuńO mój boże nie wierzę moje serce płacze :((( lecę dalej potem powiem więcej :)
OdpowiedzUsuń~ Kate