George wpadł do sali bliźniaka by powiedzieć co z szatynką. Jakie było jego zdziwienie gdy go tam nie zastał. Pobiegł do sali obok gdzie zauważył Freda na podłodze,a na łóżku przerażoną szatynkę.
-Lekarza! -krzyknął i podbiegł do nieprzytomnego bliźniaka
-K..Kim wy jesteście? Gdzie ja jestem? -zaczęła panikować
-Spokojnie. Nic się nie dzieje.
Do sali wpadł lekarz a szatynka pisnęła spanikowana.
-Nie krzycz. Naprawde nie zrobimy ci krzywdy. Jesteś w szpitalu. Dostałąś poważnym zaklęciem w głowę i straciłaś pamięć.
Hermiona spojrzała spanikowana na rudzielca.
-Nie. Nie. Nie. Gdzie sa moi rodzice!? -krzyknęła
-Tego nikt nie wie. -powiedział spuścił głowę i wyszedł zostawiając ją samą.
Gdy tylko usłyszała trzaśnięcie drzwiami zamknęła oczy. "Jak się nazywam. Kim jestem. Gdzie są moi rodzice" Te pytania krążyły jej w głowie. Po sali rozległo się ciche skrzypnięcie i do sali weszła Ginny.
-Hermiono. Wiem że nic nie pamiętasz. Ale zrobimy wszystko byś sobie przypomniała-szepnęła ruda
-Hermiona. Tak mam na imię? -spytała -Opowiedz mi o mnie.
-No to nazywasz się Hermiona Jean Granger. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Masz 18 lat i rok temu powinnaś skończyć Hogwart, ale z powodu Wojny nie dokonałaś tego. Urodziłąś się 19 września 1979, a teraz mamy maj. Który to nawet sama nie wiem-zaśmiała się pod nosem
-Ale.. Skąd ja się tu wziełam kim byli ci dwaj bliźniacy. Tak przypuszczam bo wyglądali identycznie.
-Moi bracia. Chociaz może jak nie pamiętasz mogłam się do tego nie przyznawać. Mniejsza. No to ratowałaś jednego z nich bo ci się podoba-Hermiona wybuchła śmiechem-Daj dokończyć. Dziękuję. A więc podczas ratowania jednego z nich dostałaś zaklęciem jakims tam w głowe i nic nie pamietasz.
-Podoba? Niemożliwe. -odetchnęła szatynka
-Czemu?
-On jest... Nie w moim typie-skwitowała szybko
-Ja pójde do Harry'ego. twojego najlepszego przyjaciela.
-A kiedy będe miała wypis?
-Podobno dzisiaj będą chcieli cię wypuścić, ale zalezy od tego czy będzie z Tobą lepiej. -mrugnęła do niej rudowołosa porozumiewawczo.
-Dziękuję.
-Spoko. A teraz śpij.
Kiedy szatynka usłyszała trzask drzwiami zamknęła oczy i nawet nie wie kiedy zmorzył ją sen.
W sali obok Fred rozmawiał ze swoim bratem George'm.
-Ona nie pamięta-pojedyncza łza spłynęła po policzku
-Ty płaczesz? -zdziwił się George
-Co.. Nie nie. Skądże. Wydawało ci się.
-Na pewno.
-George. Musimy coś zrobić żeby ją odzyskała!
-Wiem wiem. Wiesz co nawet mam pewien pomysł
Nachylił sie do bliźniaka i wyszeptał do ucha cały plan, a twarz rudzielca rozpromienił uśmiech.
-TO MUSI ZADZIAŁAĆ!
-No a kto na to wpadł. Ja! -powiedział dumny z siebie George
-Gdyby nie ja to by tego nie było-mruknął
-W sumie masz racje. Ale nieważne.
Do sali wpadli Państwo Weasley.
-FREDZIE WEASLEY! CO ZNOWU ZROBIŁEŚ!-krzyknęła Molly
-M..Mama? Co ty tutaj robisz?
-Ja może już pójdę-próbował się wywinąć George
-SIEDZISZ. Co ja tu robię!? Myślałam że nie żyjesz! A nagle dzwonią mi ze szpitala że Fred Weasley jest ranny. Myślałam że to jakieś żarty! A JEDNAK NIE! WIĘC NIE PYTAJ CO JA TU ROBIĘ TYLKO DLACZEGO NIE ODZYWAŁEŚ SIĘ PRZEZ TEN CZAS! BYŁAM ŚWIĘCIE PRZEKONANA ŻE CIEBIE NIGDY NIE ZOBACZĘ.-pojedyncza łza spłynęła jej po policzku na co Fred lekko się uśmiechnął, bo stwierdził że skoro mama zaczyna mięknąć to znaczy że nie będzie kary-CO SIĘ UŚMIECHASZ! NIE MASZ POWODU. KARA I TAK CIEBIE CZEKA.
-Molly. Spokojnie
-JAKIE SPOKOJNIE! TWÓJ SYN UZNANY ZA ZMARŁEGO ŻYJE A TY SPOKOJNIE. NA DODATEK WYLĄDOWAŁ W SZPITALU. DOBRZE ŻE PRZYNAJMNIEJ NIKOMU INNEMU NIC SIĘ NIE STAŁO PRAWDA!? -krzyczała
-No.. Wiesz no...
-A z Wami się dogadać. Sama się dowiem. A z Tobą George chciałabym pogadać. TERAZ! Na osobności.
Wspomniany bliźniak wstał i wyszedł za matką, a ojciec zajął jego miejsce.
-Tato. Pomożesz mi-zaczął od wejścia Fred.
-Dlaczego on jest w szpitalu i kto jeszcze wylądował przez Was.
-Mamo. Naprawde nie wiesz jak było wiec dlaczego od razu na nas wszystko spada.
-Zawsze wasza wina. Ale co się działo bo ty pewnie wiesz.
-No to Fred został porwany i uwięziony w Malfoy Manor. Hermiona starała się go ratować i oberwała. W sensie ona sama wleciała do tamtej sali i zostawiła nas byśmy zajęli śmierciożerców. I potem Harry wleciał tam i zobaczył Freda nad Hermiona. A zresztą to niech oni ci opowiedzą bo ja nie wiem jaka prawda. Tylko z opowieści.
-Gdzie leży Hermiona?
-Tutaj-wskazał na drzwi-Ale mamo
-Żadne mamo.-otworzyła drzwi
-Hermiona. Jak dobrze Cię widzieć- zerwana ze snu krzyknęła przerażona
-Kim pani jest ?
-Nie pamiętasz mnie? Jestem Molly. Matka tych... och. Nie pamiętasz?
-Niestety. -uśmiechnęła się smutno szatynka
W tym momencie George wiedział zeby uciekać. Jego mama zaczęła się powoli odwracać w jego stronę co oznaczało że będzie krzyczała. Nie zdążył dobiec do drzwi gdy usłyszał głos swojej matki.
-George'u Weasley. Dlaczego Hermiona mnie nie pamięta!
-Normalnie jak Fred.-szepnął i odwrócił się w stronę matki która gdyby mogła zabijać wzrokiem już dawno leżałby martwy.
Wiem. Wiem. W takim momencie. PRZEPRASZAM! Ale ja w te ferie nawet nie miałam czasu dla siebie więc...Dopiero teraz znalazłam chwilę *CHOROBA ZAWSZE SPOKO*
A więc... Mam nadzieję że się podoba :) Bo wymyślałam na bieżąco w sumie bo pomysł mam na ciut dalej :|
Ale wytrzymam xD
Wiec no nie powiem kiedy kolejny ale postaram się szybko
PS: DZISIAJ URODZINY OBCHODZĄ BLIŹNIACY JAMES I OLIVER PHELPS <3
Tak dla przypomnienia :)
<3
Pozdrawiam :*